grue
11/07/2018 23:22:56
^

śmiesznie, śmiesznie, ale plan jest taki, że dziś odrobinę więcej treści, niż zazwyczaj

 

śmieszne to troszkę to jest, że chętniej tu wchodziłam i pisałam jak było hasło. Nie broń Boże dlatego, że było hasło, ale wtedy jakoś czułam i wiedziałam, że ktoś tu wchodzi. A teraz... teoretycznie piszę dla siebie, i zawsze będę przy tym optować, niemniej jednak jak wiem, że ktoś konkretny tu zagląda to jakoś...pozornie łatwiej jest się w sobie zebrać do regularnego w miarę wpisu...albo choćby zdjęcia. Przypomina mi to czasy ferii, gdy pewien fan Manchesteru obejrzał tego bloga od deski do deski w poszukiwaniu ulubionego zdjęcia. Tak mi to teraz przyszło na myśl, bo w półfinale Anglia rywalizowała z Chorwacją. Byłam za Chorwatami, wygrali. I tak sobie pomyślałam, że gdyby historia trochę inaczej się potoczyła to prawdopodobnie byłby to dla mnie smutny wieczór, bo PRAWDOPODOBNIE kibicowałabym Anglii. A tak... po meczu odbyłam przyjemną messengerową rozmowę z moim lubym, który chcąc lub nie - odmienił mój świat kompletnie. Ja nie wiedziałam, że można tak żyć, tak czuć coś do kogoś innego, tak myśleć o drugiej osobie i tak się z nią drażnić, a jednocześnie tak kochać. Daj Boże, żeby to był wpis historycznie dumny w przyszłości, zeby żadnemu z nas nic nie odwaliło po drodze i żebyśmy tak szczęśliwi będąc, jak teraz, dożyli późnej starości. Choć narazie to z lekka abstrakcyjna perspektywa.

 

Co by tu jeszcze... aaaa dziś pierwszy raz byłam na rzęsach (za darmo!), to miałam czas generalnie na myślenie. Raz nawet prawie odpłynęłam w krainę snów, ale nagły skurcz w nodze przywołał mnie do porządku. Jej, wszystkiego nie da się od tak przytoczyć, ale ciężko by było nie myśleć o tym, co się działo w moim życiu od zeszłych wakacji. Byli Rashmundresy, świetne przygody z insami, potem obfity w przygody humorów Kołobrzeg, Rumunia, taka piękna i taka niezapomniana, a zaraz potem Madryt. Ahhhh... pamiętny Madryt, gdzie tak się zezłościłam, że jak się odzłościłam to byłam gotowa iść za mąż. Taki Madryt. Działo się.

 

Za mąż nie wyszłam, po drodze po dupce trochę dostałam, trochę tu policja, tu znajomi, tu tindery, a tu wesela i kluby, które doprowadziły mnie do pewnej mety, na której jestem teraz. Ach, Szymon, dobrze, że jesteś. To ten czas, gdzie powoli przestawiam się z imprez na stabilizację. Te wakacje są zupełnie inne od poprzednich. Ja jestem trochę inna, trochę inny priorytet. Ale nic nie dzieje się od tak. To dzięki Tobie to się dzieje, wiesz?

 

Od tak.

BRAK KOMENTARZY

Użytkownik grue wyłączył możliwość komentowania na swoim fotoblogu.

Obserwowani

Zobacz wszystkie 254
vexill
stillchildlike
missxmoonlight
foreverxchild
photoblog
bromothymolblues