riela95
17/01/2018 18:33:56
Jaskier

Moje marzenia chyba nie żyją ze mną w zgodzie. Albo spełniają się komuś innemu, albo trzeba na nie czekać albo okazuje się, że zupełnie nie są dla mnie.

 

Wynajelam mieszkanko. Ale nie wiem czy na długo, czy to nie była zbyt szybka decyzja. Pogodzić studia, opłaty, prace, praktyki, dojazdy, kota. To trudniejsze niż myslalam. No nic. Chyba muszę dumę schować do kieszeni a marzenia odłożyć na później. Fatalny miesiąc.

 

Klaudia zwykla mawiać, że nawet żona nie ściana i da się przestawić xd ale nie cierpię wtrącania się w życie innych. W szczęśliwe życie.. Wystarczająco wtrącają się do mnie. A potem rośnie lista osób, którym życzę śmierci w męczarniach. (Także, drogi "kari", mam nadzieje ze juz zdechłeś. Jeszcze nie? To muszę lepiej się rozglądać przejeżdżając przez Miechowity.)

 

Walka trwa. Z sesją, z rodziną, ze zdrowiem. Kiedyś wywalczę sobie szczęście, wiara w to trzyma mnie przy życiu. Choć trochę na ślinę.

Na Woodstocku był taki moment... Nawet Zięciu się śmiał ze chyba właśnie wyleczylam depresje i to bez leków. Czułam się tak dobrze i radosnie, że pierwszy raz chciałam umrzeć ze szczęścia. Tak o na zapas, w spełnieniu, żeby juz się nie zdarzyło nic spieprzyc, co było nieuchronne. A czas mijał, dożyłam kolejnych komplikacji, teraz sobie płacze, za swoje i cudze.

W snach mnie prześladuje przeszlosc i wypomina błędy. A przyszłość wciąż jest niewiadomą. Najgorzej.

BRAK KOMENTARZY

Zaloguj się, aby komentować.

Obserwowani

Zobacz wszystkie 55
rimein
kucharz185
cladinshadows
papafaraon
girlwithsafetypins
hudson79