cotidianae
15/09/2019 22:41:21
Bawełniana



Hejka :). Na dowód, że moje największe szczęście ma się dobrze prezentuję zdjęcie z naszego rocznicowego wyjazdu w góry. Jestem szczęśliwa, że mam u swojego boku tak wyjątkowego mężczyznę <3! Nie chcę zapeszać, ale póki co mąż czuje się bardzo dobrze jak na to co go spotkało i serdecznie dziękuje za wszystkie ciepłe słowa :).

Po raz kolejny udowodniliśmy sobie i światu, że razem możemy wiele ;). Rocznicowy wyjazd jak zwykle zaplanowaliśmy z wyprzedzeniem. Wiedzieliśmy, że na bawełnianą rocznicę ślubu potrzebujemy nowych, wyjątkowych wrażeń. Tak zrodził się pomysł, by wyjechać w góry na kilka dni. Polskie góry są piękne. Lubię spoglądać na te krajobrazy i oddychać rześkim, górskim powietrzem. Uważam, że górskie miejscowości w Polsce są w sam raz na weekendy małe i duże :). Nasze obchody rocznicy odbyły się w Ustroniu i w Wiśle. W ten sposób mieliśmy okazję przetestować nowy samochód w górskich warunkach - dosłownie :D. Jednego dnia postanowiliśmy ominąć mały zator jadąc po górskiej serpentynie, która okazała się być szerokości... naszego SUVa :P. Rowery i samochody jadące w przeciwnym kierunku grzecznie ustępowały nam miejsca, a my byliśmy pełni podziwu dla ludzi, którzy mieszkają wysoko w górach, często kilkaset metrów od kolejnego budynku. Ja zaś jestem pod wrażeniem umiejętności męża, który dzielnie poruszał się niemałym samochodem po trudnym terenie, brawo Ty <3.

Za nami zwiedzanie miast, wycieczka na Czantorię oraz... szaleństwo w hotelu. Wiadomo, że skoro pobyt w Wiśle to zatrzymaliśmy się w Hotelu Gołębiewskim <3. Hotel Gołębiewski w Karpaczu już dawno zaliczony (jeżeli spędzacie czas w Karpaczu to jest to najlepsza opcja jeśli chodzi o hotel - jak dla mnie nawet nie warto szukać czegoś równie atrakcyjnego), teraz przyszedł czas na Wisłę i zdecydowanie nie żałujemy swojej decyzji. Podczas pobytu w górach mieliśmy kilka dni na szaleństwo w parku wodnym Tropikana - oczywiście bez żadnych limitów. Park jest bardzo duży i ma wiele atrakcji :). W naszej opinii na szczególną pochwałę zasługują sztuczne fale, które są znacznie większe, niż te w parkach wodnych w Tychach czy Rudzie Śląskiej. Ponadto wypoczynek w zewnętrznym jacuzzi obok ukochanego męża z widokiem na góry robi potężne wrażenie. Sezon dobiega końca więc hotel nie miał pełnego obłożenia. Mogliśmy dzięki temu korzystać z jego uroków bez ścisku i kolejek ;).

Jedzenie w hotelu jest bajecznie pyszne, a my raz próbowaliśmy owoców morza, raz wybornej dziczyzny, a później indyka w pysznym sosie. Oczywiście dań do wyboru przez cały wyjazd mieliśmy dziesiątki, ale żołądki mają ograniczone możliwości :P. O nocne szaleństwa hotel zadbał równie porządnie. Do wyboru mieliśmy tańce przy muzyce na żywo w restauracji albo dyskotekę. Oczywiście wypróbowaliśmy oba warianty, a podczas zabawy w restauracji nasz taniec nie umknął uwadze pozostałych gości. Od jednych z nich otrzymaliśmy zaproszenie na imprezę taneczną w okolicach zamieszkania teściów bo "bardzo ładnie się bawimy i świetnie tańczymy". Chyba pora się przyzwyczaić, że nasz taniec nie może być już niezauważony :D.

Do wyboru w Hotelu Gołębiewskim w Wiśle są apartamenty z widokiem na dolinę Wisły lub zwykłe. My polecamy te z widokiem - sami zdecydowaliśmy się na ten lepszy parkiet i przyznam szczerze - było na co popatrzeć. Wypić kawkę z widokiem na góry, polany i Wisłę to coś, co warto robić celebrując rocznicę ślubu. Polecamy również przedłużenie doby hotelowej wcale nie trzeba się spieszyć, by opuszczać hotel w południe. Bardzo fajnie, że jest opcja późniejszego wyjazdu, z której chętnie skorzystaliśmy :).

Podczas pobytu postawiliśmy na tu i teraz. Jak wiecie kilka dni przed wyjazdem stało się dużo niedobrego więc zamiast zdobywać szczyty czy zwiedzać woleliśmy wpatrywać się w swoje oczy trzymając się za ręce. Kiedy tuliliśmy się do siebie było mi wszystko jedno, czy robimy to na szczycie Czantorii, w hotelowym apartamencie czy w wannie z kąpielą borowinową. Oczywiście nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy spędzili cały pobyt w hotelu przespacerowaliśmy się do amfiteatru, spacerowaliśmy wzdłuż Wisły, jedliśmy smażone serki na mieście, robiliśmy sobie zdjęcia w parku miniatur itp. Niedawno wróciliśmy do domu, po drodze zajrzeliśmy jeszcze do teściów. Ostatnio widzieliśmy się z nimi przed wypadkiem męża więc wiadomo, że każdy chciał się spotkać. Teściowie bardzo ucieszyli się na spotkanie, a chwilę później zaniemówili na widok samochodu :D. Dobrze było podzielić się wrażeniami z górskiej wyprawy przy kawie pitej z nowej zastawy porcelanowej, którą podarowaliśmy teściowej dziś nie mogła się nachwalić swoich nowych nabytków :). To miłe gdy ktoś docenia starania drugiej osoby ;).

Teraz już powoli kończę, bo jutro rano wracam do pracy. Po pracy bierzemy się z mężem za misję, którą powierzyli nam dzisiaj teściowie, wtorek na razie w fazie planowania, a od środy lekarze, lekarze i jeszcze raz lekarze :P. Spokojnej nocy!


16 KOMENTARZY

Użytkownik cotidianae zezwala na zostawianie komentarzy tylko zalogowanym osobom.

Obserwowani

Zobacz wszystkie 50
marianfoto
patusiax395
padholder
drasek
maro
agnesyox3