fuckit2296
16 godz. temu
X

Ile człowiek potrafi przejść dla drugiej osoby...

w co potrafi uwierzyć...

Jak mocno druga osoba potrafi się "odwdzieczyc"...

to jest nie do opisania....

 

Ale czy tak wygląda miłość?

Czy miłość nas sprowadza do takich skrajności? Czy to litość po prostu?

A może to Chęć pomocy drugiej osobie, kwestia przywiązania psychicznego...? Manipulacja?

Jakie emocje nami kierują tak na prawdę w stanie zakochania? Czy też, jak działają manipulatorzy?

Czy to tak samo duże emocje jakie kierowały mną, gdy pojechałam dokładnie 725km, by zobaczyć kogoś zupełnie obcego tak na prawdę? Z moją własną matką, która w tym samym czasie miała na głowie również mojego chorego wtedy już ojca....który był w domu, jeszcze wtedy chodzący..

 

 

Wiedziałam że on ma pojebaną sytuację rodzinną, ale uwierzyłam jemu i za wszelką cenę broniłam... nawet gdy później okazało się że to on sam jest problemem. Stałam za nim i z nim.

 

Kim się stałam dla niego?

Nie zapomnę tych słów do końca życia "Nikt nigdy dla mnie tyle nie zrobił co ty "

I co ze słów...jak później nazwał mnie " Mama Antosia " do swojej kochanki z delegacji.....

A po rozstaniu się ze mną był z nią...I później odeszla od niego

 

 

Podobnie pojebana akcja 

Na tyle niszcząca, że jestem 2 lata po rozstaniu i nie potrafię do siebie dojść.

 

Dodatkowo wpierdalam się w chore akcje innych ludzi z tak samo pojebanego środowiska co pochodzila moja sytuacja rodzinną...dopóki nie umarł kat. 

Co to ma mnie niby nauczyć?

 

BRAK KOMENTARZY

Zaloguj się, aby komentować.

BRAK OBSERWOWANYCH