girlwithsafetypins
11/12/2018 23:18:19

 

 

Tak jak przewidywałam - spłonęłam. Spłonęłam doszczętnie i to wszystko nadal się we mnie tli, przytłoczone codziennością i obowiązkami. Nie gaszę tego pożaru, ogień znów się wznieci maksymalnie, prawdopodobnie prędzej niż przypuszczałam.

 

Wszystko zgodnie z planem, zdążenie, szybko uciekający czas, Pani B., ostre kurczaki, przepraszam, wie Pan jak tutaj dotrzeć do toalety ? Ogarnięcie się i stan maksymalnej gotowości i podniecenia. Chociaż nie, maksimum podniecenia nastąpiło jakieś dwie godziny później. Słodkie oczekiwanie, ideolo miejsce, obczajanie. I nagle jeb. Ktoś tu nie jest sam. Pragnienie przyspieszenia czasu, lada chwila, piwko. Melodia. Oto dzieje się to, na co czekałam. I płonięcie.

Nie wiem jak opisać ten stan; poczucie, że po prostu cała w środku gotuję się ze skrajnie silnych, pozytywnych emocji. Elektryzujący się każdy nerw w ciele i działające hormony. Maksymalny skraj. I na to wszystko jeszcze.. To był orgazm. Połączenie wrażeń wizualnych i słuchowych. Kur*a.

Nadal szczam w gacie na samą myśl.

Siedem uśmiechów.

Uwielbiam ten moment, kiedy ta demoniczna twarz się rozpromienia i wpływa na nią uśmiech. Ten niebezpieczny uśmiech z uniesioną brodą. I ten szczerzący się też.

Jestem w tym uśmiechu zakochana.

Popijanie niebieskiego Książęcego, żeby zniwelować chęć dzikiego jęku.

Zasłanianie się włosami.

Niech to się nie kończy.

Uświadomienie sobie, że dzisiaj nie jest tym dniem, kiedy poproszę. Raz, że to, przed czym się zasłaniałam. Dwa to to, że wiedziałam, że dziewczyny będą na mnie czekać.

Pół godziny. Kręcenie się, koszulka, byle z... xD Dziewczyny meldują, że już są. A ja tkwię w stanie oczekiwania na coś, co się może nie stać, ale nie zrezygnuję, bo za bardzo mi na tym zależy.

Tak, na pewno, tylko nie możecie przegapić, zawsze. Nie wyjdziemy bez pożegnania. I jeszcze chwila, i się zaczyna. Mogę ? Jako druga. I już jestem gotowa na dalsze działanie, ludzie mistrzują i mistrzują, ja spoglądam w prawo, a tam.. <3 Co tam Mistrz. Mistrza zostawiam innym.

Mogę ? Chodź tam, ona będzie miała. CZY DOBRZE PAMIĘTAM, ŻE...

I chu*j. On mnie pamięta.

Pamięta Pan, jak Panu o tym mówiłam ?

No tak, to było czekaj. I tu już chcę sama powiedzieć za niego, ale powstrzymuję się, dając sobie tym samym kilka sekund na oswojenie się z myślą, że on serio mnie zapamiętał. Patrzę jak podpiera przez moment brodę zastanawiając się, po czym wypowiada te słowa, opisuje jak to wyglądało. Ja podaję nazwę. On ją potwierdza. Tak. On mnie naprawdę pamięta. O ch*j. Tego się nie spodziewałam, zaskoczenie max <3

CO TU MASZ ? Urzeczywistnianie marzeń. OO I SŁUSZNIE.

Podziwianie mnie, że tyle czasu, zapytanie czy widziałam nagrania, pokazanie mi strony i moje udawanie, że w życiu jej nie widziałam xD Boże. MUSISZ ZOBACZYĆ.

ALE NIE MÓW MI JUŻ NA PAN.

... JESTEM.

I to podanie ręki.

Telefon i Jego ZARAZ ZARAZ, NO JESZCZE CHWILA.

UWAŻAJ NA SIEBIE.

TO SĄ CZĘSTO TAKIE MIEJSCA.

UWAŻAJ NA SIEBIE JAK TAK (...).

Boże.

Ten człowiek mi mówi, żebym na siebie uważała <3

ROBIMY (...) ?

Przytulas.

A ja z tym nieczuciem zapachów, serio, akurat teraz ?

UWAŻAJ NA SIEBIE.

 

Nie miałam pojęcia, że piątek aż tak przyćmi sobotę.

Bo mimo, że w sobotę też było dużo fajnych chwil i z pierwotnego założenia, to sobota była priorytetem, to muszę przyznać, że piątek wygrał.

Choć na sobotę trzeba też patrzyć z zupełnie innej perspektywy.

Bo przecież miałam Panią B. Pogrążoną w depresji, ale jednak Panią B. <3

Miałam przejażdżkę autobusem z zapętloną jedną piosenką.

Miałam śmieszkowanie o latarce i piękne przywitanie i zaproszenie na następny weekend.

Miałam Reddsy i butelkę wody.

Miałam moje miejsce.

Miałam wycelowanie specjalnie do mnie. I to trafione.

Miałam "pytam Ciebie, bo Ty widzisz progres" <3

I możliwość popilnowania, co jest dowodem zaufania.

I propozycję piwa.

I trzy godziny czekania, przez które mogłam obserwować wszystko wokół i myśleć o tym, że to tu wczoraj. I patrzyć na sufit zastanawiając się, czy on czasem nie jest podobny do tego z jednego z moich ulubionych klipów.

I miałam przekochane pożegnanie. Przytulenie, "chodź tu jeszcze raz" i słowa podziękowania za wsparcie, za to że jestem i zapewnienie, że jest to dostrzegane.

I grzańca.

I wyobrażenie, że ktoś robi właśnie zdjęcie z tyłu, jak zap*erdalam tą taksówką przejeżdżając pod drogowskazem z nazwą TEGO miasta. I w ogóle wyobraźnia, oh fuck.

 

 

Trzeba coś odwalić w tej kwestii ;>

 

 

 

 

 

 

 

BRAK KOMENTARZY

Zaloguj się, aby komentować.

Obserwowani

Zobacz wszystkie 82
Luftmysza
aeon33
deathlikesilence
mrsevelyncore
rimein
tinygirl