lesspain
01/06/2020 13:28:28
Historia pewnego jeża

 

Ten weekend miał być zwykły, podobny do innych. Rozplanował sobie czas tak, że może skrawek miałabym dla siebie. A tu niespodzianka, los miał inne plany.

Nasz pies zaczął intensywnie szczekać przy płocie,zainterweniowani poszliśmy sprawdzić o co chodzi. Okazało się, że pies najzwyczajniej w świecie znalazł jeża. Wszystko super, gdyby nie fakt, że coś z nim było nie tak. Biedaczek pociągał tylne łapki za sobą. Ewidentnie wymagał pomocy. Nie wiedziałam co zrobić, gdzie się zwrócić w końcu był weekend. Napisałam do znajomego mi stowarzyszania pomocy zwierząt, a oni pokierowali mnie już dalej. Jeża oczywiście zabezpieczyliśmy. I tak kolejno z punktu do punktu, okazało się że stan zwierzątka jest bardzo zły. Jedyna szansa dla niego to zawieźć go do lecznicy stowarzyszenia. 130km w jedną stronę...

Długo się nie zastanawiałam powiedziałam,że muszę go tam zawieźć, nieważne jak, ale chcę mu pomóc. Dla mnie taka trasa była ponad moje możliwości, ale mój dawny znajomy zgodził się pojechać moim samochodem i tak upłynęła mi niedziela.

Diagnoza miała nadejść w wieczorny poniedziałek. Jednak kiedy wybrałam się na spacer już po powrocie do domu, dostałam telefon.

Stan jeżyka jest poważny, ma małe szanse, ale ja w niego wierzę,kolejne dni będą decydujące. Maleństwo...

4 KOMENTARZE

Zaloguj się, aby komentować.

Obserwowani

Zobacz wszystkie 5
krawcu999
kuba365
blackmagic77
versetirth
shesblonde