marudnik
18/08/2022 2:53:24

Hm.
Przypomniało mi się coś. Jedna z tych historii z zamierzchłych czasów, która ciągnęła się jebanymi latami za mną jak smród.

W swoim życiu miałam wiele koleżanek. Wiele z nich nazywałam przyjaciółkami. Z jednymi znałam się od małego, inne poznałam w gimnazjum, technikum a później po latach jako osoba dorosła tutaj, w Szkocji. Wszystkie z tych znajomości nie przetrwały próby czasu natomiast każda zostawiła bliznę. Bardzo dotkliwą o której nie sposób zapomnieć.
Z racji tego że było tych dziewcząt sporo, dziś jednak skupię się na jednej. Tej drugiej w kolejności która złamała mi serce kiedy byłam nastolatką.

Poznałyśmy się w gimnazjum, razem w jednej klasie. W ciągu 3 lat niesamowicie się zbliżyłyśmy, nazywałam ją moim karmelkiem bo jej włosy były właśnie takiego koloru. Miała piękny kolor oczu, taki niebieski chabrowy, bardzo wyrazisty no i była mądra, ale raczej z kategorii kujonów.
Cóż. Pech chciał że zakochałyśmy się w tym samym chłopaku...
Ona znała go dłużej od zerówki a ja dostałam strzałą amora jakoś w drugiej klasie. Nie wiem czemu, totalnie mnie zauroczył. I do teraz tak naprawdę zadaje sobie pytanie jakim chujem się stało, że to właśnie w nim ona też się zabujała w thm samym czasie (sic!).
Chłopak był bardzo pobożny (na moje nieszczęście) i co najlepsze - pragnął zostać ministrantem (XD). To wbrew pozorom jest dość istotny szczegół w tej historii. Jako gówniarze miał do mnie dobry podjazd, wziął mnie na romantyka, wydawał się świetnym słuchaczem no i takie tam. Zachowywał się na bardzo zakochanego niestety...równie mocno okazał się niedojrzały.
Moja kochana psiapsi w międzyczasie doskonale wiedziała że mamy się ku sobie a ja wiedzialam że ona ma w nim crusha. Wiedziała też że nie ma szans...ale i tak probowala. Niby pod pozorem bycia 'po prostu przyjaciółką nas obojga' ;>
*zaśmiałam się wspominając to wszystko, cringe za cringem wtedy*
No i pewnego słodkiego wieczora stało się co się stać miało czyli ja i on staliśmy się parą. W sumie przypadkiem (ja to w sumie zawsze wchodziłam w związki z przypadku xd) na GG podczas jakiejś tam rozmowy. No ale co, moje 15 letnie dziewicze i pełne romantyzmu serduszko skakało jak pojebane a i pachy miałam mokre z wrażenia.
...serce mojej psiapsi niestety nie.
Dowiedziala się o tym następnego dnia w szkole. Odstawiła niezły cyrk. Zaczęła wyć i ten lament nasiliła żeby on ją zobaczył jak bardzo cierpi. Przez ten krótki okres 'bycia razem' (aż kurwa miesiąc wytrzymała ta miłość xd) robiła mi problemy, próbowała ewidentnie wszystko nam spierdolić. Przestala w końcu jak jej powiedział że ma przestać rujnować mu jego szczęście...*how cute isnt it ?!*
No ale chuj...
Później okazał się gnojem do końca roku szkolnego 3 klasy. W międzyczasie pierwszy raz pocałował mnie z języczkiem co wyszło totalnie tragicznie, tak bardzo że po powrocie do domu chciałam wymiotować.
Anyway...
My do siebie wracaliśmy, odchodziliśmy, wypisywane były wiadomościz był płacz, był gniew, były przeprosiny, obiecywanki, flirt i to tak trwało z przerwami aż do rozpoczęcie technikum. Powiem tak - chłop skończył w seminarium. I nagle przypomniał sobie o mnie w październiku 2012 roku, zakręcił mi znowu w głowie (już ostatni wówczas raz) i wtedy nie wiedziałam, że to nie było z uczucia, nawet tego szczenięcego...nooo, może trochę. Chłopaczyna bardzo chcial zaliczyć zanim stanie się księdzem xd Niestety ja, już 16 latka, byłam na tyle mądra żeby odmówić. Po dziś dzień jestem z siebie niesamowicie dumna i wychodzi na to że byłam jedyną laską której nie zdołał zbałamucić i, czego się dowiedziałam bezpośrednio od niego po latach, jego pierwszą i jedyną miłością ^^
Wracając do meritum...
Ona..
Ona nie była taka mądra jak ja. Nie była też dobra przyjaciółką. Zazdrosna o niego, zazdrosna o to jaka byłam, że nie musiałam kuć żeby coś osiągnąć. Hm, pamiętam jak zbliżał się koniec gimby i musieliśmy składać podania do szkół, jak mnie sucz wyśmiała że myślę czy nie iść do liceum. 'Ty ? Do dwójki? (w Grudziądzu drugie w kolejności najlepsze liceum w mieście do którego sama się wybierała ^^) Jak Tobie się uczyć nie chce i z Twoimi wynikami nawet Cię nie przyjmą'.
Ty wredną kurwo.
Dużo było takich smaczków które wychodziły dopiero po czasie. Jej odjebało jak poszła do liceum, poznała innych ludzi a ja byłam odseparowana od wszystkich bo poszłam do technikum. Obie moje wielkie przyjaźnie z hukiem się rozpadły. Obie wymieniły mnie na kogoś lepszego.
Ale ale..
Ta jedna wróciła. Z podkulonym ogonkiem, po 3 latach czyli w rok kiedy ja szkole średnia skończyłam.
I wtedy dowiedziałam się co się działo przez te 3 lata kiedy nie miałyśmy kontaktu.
Mianowicie, pan młodociany ksiądz zakręcił się wokół mojej ex psiapsi. Ta myślała że wygrała życie na loterii. W końcu miała go tylko dla siebie ! Mnie nie było już od dawna więc to że on się do niej zbliżył TO ZNAK OD LOSU ! Fajnie że karma dala jej się trochę pocieszyć swoim łupem, resztkami po mnie. Nawet po tym że wiedziała jak chłop mi narobił kaszany w sercu będąc praktycznie dzieciakiem, strasznie to przeżywałam (w końcu pierwszy zawód miłosny). Nieee..ona była TĄ JEDYNĄ.
Przynajmniej tak myślała. Myślała tak przez chyba około półtora roku ? A ten nie próżnował. Zajrzał jej do majtek bardzo prędko i zaglądał kiedy chciał.
Zapytacie, skąd to wiesz ? Czemu Cię to obchodziło? Kurwa, w dupie to miałam xd Mówię co ona sama mi opowiedziała.. do teraz w sumie nie wiem czemu. Chwaliła się?Żaliła? Nieważne.
Ona wciąż ma fbl ale już dawno nieczynnego. Dziś przypominając sobie o jej istnieniu, weszłam na ten fbl i dokładnie studiowałam jej notki. Śmiać mi się chce jak łatwo dala się mu omamić. Cierpiała przez niego okropne męki, nic dziwnego, chłopczyk nie wiedział na czym jeździła mu dupa, czy chce zamoczyć fiuta czy udawać przy mamusi że jest bogobojnym chrześcijaninem xd

Minęły lata od tamtych wydarzeń.
W 2016 roku kiedy dostałam od niej wiadomość pp trzyletniej ciszy myślałam że w sumie fajnie będzie mieć kogoś ze starych śmieci. Chciałam utrzymać tę znajomość. Ale...znowu...zostałam wystawiona. Chuj że znalazłam jej faceta ! Pizda. Zero wdzięczności. Studenckie życie ją porwało. Chuj jej na krzyż. Żałuję tylko że nie powiem jej z uśmiechem pewnej rzeczy której się dowiedziałam od niego.


W 2020 roku w nocy dostałam wiadomość na messengerze. Jak gdyby nigdy nic.
Nie powiem, byłam w szoku bo oto odezwał się do mnie nikt inny jak właśnie pan Ksiądz. Chuj wie po co tak naprawdę ale przyznam że od gimnazjalnych lat, tak jak ten czas upływał, on wciąż jakby orbitowal wokół mnie. Jakby mnie podglądał. Ciągle słyszałam jego imię, ktoś o nim wspominał. A ja mialam go już od dawna w dupie.
Na początku nie chciałam z nim pisać bo po co ? Ale coś tam poklikaliśmy. Przez chwilę było nawet spójnie i ciekawie, w końcu byliśmy już dorośli. On już praktycznie śluby złożone (w sumie czy na pewno to nie wiem ale chuj) ale...gadane to miał jakby był frywolnym singlem Wam powiem. Pamiętam że jednego wieczoru napisał mi 'Czy jakbyś kiedyś przyjechała do Polski to przespałabyś się ze mną?'...

SERIALNIE XD

Fajny ksiądz, co ?

A co do niej...
Zapytałam o nią.
Wiecie jak podsumował te chwile z nią?
'No co, sama mi się pchała do łóżka to skorzystałem. Nie obiecywałem jej niczego, wiedziała że wybrałem inną ścieżkę więc nie rozumiałem jej załamania'.

*kurtyna*




Dla sprostowania z tym chujem od półtora roku nie mam kontaktu i to nie tylko za te teksty o niej, za tekst do mnie które mu nie przystoją. Ale głównie za to że ja mam zupełnie inne poglądy religijne, a w zasadzie ich brak a jego świętoszkowatego pierdolenia nie dało się słuchać, zwłaszcza po jego zachowaniu.


Biedna ta moja psiapsi, co nie ?
Karma is a bitch ^^

2 KOMENTARZE

Użytkownik marudnik zezwala na zostawianie komentarzy tylko zalogowanym osobom.

Obserwowani

Zobacz wszystkie 53
padholder
enlivenedangel
patusiax395
mydream91
wyspynonsensu
agness2503