marudnik
06/02/2021 0:12:15

Czemu ja MUSZĘ wściubiać swój nos naprawdę w nie swoje sprawy? A muszę tylko dlatego, że mi zawsze kogoś szkoda i aż się rwę do stania w obronie słabszych. Przecież pod tym względem nic a nic się nie zmieniło na przestrzeni lat. I wiedziałam, że będę żałować tej decyzji ale i tak to zrobiłam. Jebać mnie, jak mi na kimś zależy to poświęcę choćby swoje życie.

Szkoda, że nie umiem się tak poświęcać sama dla siebie...żeby to mi było dobrze.

Same shit, different day.

Same shit couple years later...kurwa.

Najgorsze że wyszło na jaw, jaką naiwną pizdą jestem..ale to mnie wyjątkowo obeszło tym razem. Ja wiem swoje i wiem, że mam rację. Nie powiedziano mi całej prawdy, ot co.

U nich to rodzinne chyba. Taki kurwa gen kłamania. Skurczybyki, są lepsi ode mnie. A nie, hola hola, zaraz - ja kłamię profesjonalnie, różnica polega na tym, że nie manipuluję po prostu ^^

 

Dziś w pracy znowu trochę popłynęły mi łzy.

Czemu cały ten syf dzieje się w tak chujowych czasach, zasrana pandemia. Wiem doskonale, że gdyby życie było normalne jak jeszcze rok temu, mogłabym jeździć pociągiem czy autobusem gdzie chcę, chodziłabym do klubów, odwiedzała częściej znajomych, już dawno kogoś bym poznała i mój zjebany nastrój szybciej by minął. A tak to zaczynam się bać coraz bardziej, że stracę kolejny rok. Moje życie, choć naprawdę nie jest złe, to wyłącznie praca - dom - sen. Dużo, dużo snu.

Przeszło mi przez głowę, że naprawdę, byłoby mi łatwiej przeżyć te wszystkie burze z ostatnich miesięcy gdybym mogła wychodzić częściej z domu, zwiedzać, bawić się. Nie lubię kisić się w domu, nigdy nie lubiłam. Dlatego każde, nawet krótkie odwiedziny u znajomych są dla mnie tam kurewsko ważne, od razu lżej mi się oddycha. Jest śmiech, jest zabawa, muzyka, gry, towarzystwo i debaty. Rozmowy zajmujące cały dzień, wieczór i noc do następnego ranka. Wszystko to warte jest nieprzespanej nocy, naprawdę.

Dlatego moje wolne dni przesypiam. Z dwóch powodów - odpoczywam i regeneruję ciało a dwa, o czym już niejednokrotnie pisałam - uciekam w świat marzeń sennych. Nawet jeśli okazują się żywcem wzięte z horroru, i tak wolę to, bo coś się tam dzieje, niż moją nudną rzeczywistość. Teraz wszystko jest odwrotnie - mam hajs ale nie mam co z nim zrobić.

...i tak, popłynęły mi dziś łzy.

Mój wewnętrzny krytyk zaczął się dobijać i maltretować mnie monologiem - "Żaden nigdy tak naprawdę Cię nie kochał. Przecież jakby kochał, to by walczył, to by został. Każdy z nich Ci to (kocham Cię) mówił a zostałaś sama. Masz za chwilę 25 lat, mieszkasz w obcym kraju i jesteś singlem. Każdy z Twoich ex albo ma już szczęśliwy związek albo świetnie się bez Ciebie bawi. Może jesteś nie warta kochania? Może tylko Tobie się wydaje, że jesteś taka super, ładna, dojrzała i mądra, a tak naprawdę jesteś dobra na chwilę, jak ktoś się nudzi i czuję się samotny? Taka 'zapchajdziura'? A co, jeśli nigdy nikt Cię prawdziwie nie pokocha? Zawsze będą Cię zdradzać i porzucać? Nigdy nie będziesz miała tego upragnionego życia. Jaki facet zechce dziewczynę, która nie chce mieć dzieci?! Która nie chce być 'typową żonką', siedzieć w domu i służyć mężowi? Tobie się śnią jakieś ambitne plany. Nie jesteś nikim ważnym by pragnąć takich rzeczy. Bądź normalna..."

 

Dealuj z tym.

 

1 KOMENTARZ

Użytkownik marudnik zezwala na zostawianie komentarzy tylko zalogowanym osobom.

Obserwowani

Zobacz wszystkie 55
girlwithsafetypins
versetirth
piekielna93
patusiax395
padholder
agness2503