mrsevelyncore
18/11/2019 13:31:01

"Automatycznie, kiedy jego imię przepłynęło przez moją głowę spojrzałam w stronę sąsiedniego domu. Zauważyłam coś w oddali.Uniosłam się z łóżka i podeszłam do okna.Widok, który ujrzałam ostatecznie rozsadził mi bólem serce.Pati stała z nim przy ogrodzeniu jego domu i całowali się przez dłuższą chwilę.Stałam i patrzyłam na to jak zaklęta.Nie mogłam się ruszyć do momentu, kiedy na nowo zaczęłam czuć to wszystko, co siedziało we mnie.

Dlaczego mnie nie wybrał? Dlaczego dał nadzieję a potem zaczął kręcić.

Czy tak dużo chciałam od niego?Chciałam tylko, aby mnie kochał, trzymał za rękę, całował i przytulał.Był w najgorszych i najlepszych momentach.Kolorował swoją obecnością moje życie.Wnosił w nie swoje smutki i radości, patrząc w tym samym kierunku, snuł wspólną przyszłość.

Budując ją wraz ze mną a nie oddalając się każdego dnia, w którym jedyne, co pozostawało mi to patrzeć, że nigdy tak naprawdę nie będzie cały mój.Nigdy nie rzuci wszystkiego, aby być po prostu ze mną, tylko zawsze będzie to "ale".Zawsze znajdzie się coś po drodze, co sprawi, ze nie będzie, kiedy wyjaśnić wszystkiego i powiedzieć sobie jak jest naprawdę. Zaczynałam rozumieć, że to ja byłam w stanie dla niego zrobić wszystko i przebaczyć wiele a w zamian za to dostawałam chłodną obojętność i niepewność tego czy będziemy razem czy nie.Nie mogłam zaplanować sobie przyszłości, przenieść ją na swoją powieść, gdyż byłam na ruchomych piaskach, bojąc się, że cokolwiek bym nie zrobiła to skończy się dla mnie źle.Moje serce  każdą chwilą tych przemyśleń stawało się coraz twardsze, jak kamień. Nie było już w nim tej naiwności, że to minimum, które dostałam, kiedykolwiek zmieni się na coś więcej.Wydawało się, że nic się już nie zmieni i tak po prostu ten koszmar będzie trwać dalej bez końca. Teraz wiedziałam, że tamten pocałunek nie znaczył nic, tylko ja  zapaliłam się za mocno nadzieją.No i przede wszystkim, że to ja kochałam, chyba najwyraźniej bez wzajemności.Teraz nie chciałam już nic ani nikogo.Skuliłam się na łóżku i popłakałam, wmawiając sobie, że już nigdy nie pozwolę robić z siebie takiej idiotki.Wiedziałam, że lepiej kochać siebie niż dbać o resztę, bo oni nigdy nie będą liczyć się z tym, co czujesz."

 

To taki mały spojler tego nad czym aktualnie pracuje od bardzo dawna;

nad powieścią, która wydziera moje demony z przeszłości a jednocześnie

te z teraźniejszości. Zawsze tak robiłam.W tym przypadku jest jeszcze bardziej

pokręcone: ja pisze inspirując się przeszłością i wydarzeniami z dziś, aby napisać

historię o dziewczynie, która robi dokładnie to samo. 

I wciąż w kółko bazuje na 2011 i historii z panem B.

 

Wczoraj dowiedziałam się, że mój mąż postanowił nie wracać, tylko

zostać sobie dzień dłużej a i dziś mu się nie śpieszy do domu.

Naprawdę czuje się jakby nikomu nie zależało na mnie.

W kościele miałam całą mszę łzy w oczach aż w końcu jedna poleciała mi

po policzku. Rozmawiałam z mamą.Opierniczyła mnie, że chce się poddać

jak jej już nie będzie.Cóż boje się tego czasu, bo nie będzie miał mnie, kto

"złapać, kiedy upadnę".

 

Rano obudziłam się w bojowym nastroju, z nienawiścią i wściekłością w sercu

i burzą z tych emocji w głowie.

Byłam w mieście, dowiedzieć się czemu niby rolety miały być na dniach a czekam

na nie już prawie miesiąc od tych słów.Podobno brakowało jakiegoś materiału

i tylko patrzeć jak przyjdą-za 2-3 dni. Oby.

Potem poczta. Humor poprawił mi fakt, że kupiłam sobie kalendarz na 2020

Beaty Pawlikowskiej.W tym roku miałam "kocią mądrość na każdy dzień"

i nie jestem do końca zadowolona-mało miejsca na ogólne notatki, brak

jednego skróconego kalendarium.

Od Beaty Pawlikowskiej miałam kalendarz w 2016 i byłam zadowolona;

kolorowy, ma opisany każdy dzień, inspirujące cytaty , skrócone kalendarium

i dużo miejsca na notatki. Pamiętam, że 2016 był w miarę udany, więc liczę,

że ten kalendarz też przyniesie mi dobry rok.

Przyszły także moje różowe doczepy.Już od dawna chodziła za mną różowa

grzywka, ale moje włosy są oporne na takie cuda jak farbowanie na kolory.

Różowa grzywka-dopinka wygląda jakbym miała pofarbowane.

Mój mąż zawału dostanie jak to zobaczy.Był przeciwny różowej grzywce.

Powiem, że następnym razem jak pojedzie zrobie sobie jeszcze kolczyk

między piersiami, który chodzi za mną od 2012.

 

W ogóle jadąc dziś w busie myślałam nad tym całym weekendem 

i tym wszystkim.Doszłam do wniosku, że "Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie"

Pan B widział we mnie w 2011 więcej niż ktokolwiek inny.

Dzięki niemu poczułam, że jestem wyjątkowa i chociaż to nie mogło się udać,

to dało mi dużo.

"Pamiętaj jesteś piękna.Jesteś artystką pisarką.Jesteś wyjątkowa"

I zawsze zapominam, że powiedział to on.

Ten, o którym inni mogą marzyć,

aby coś takiego usłyszeć od niego. 

Skoro oni myślą tylko pusto : "żeby tylko mnie dobrze było" to powinnam

robić to i ja. Pisać, żyć, zbierać inspirację, wspomnienia, odwiedzać ukochane

miejsca, nagrywać, wychodzić a nie siedzieć z nosem w garach przy mietle

i pralce.

Nikt i tak tego nie docenia.Nikt nie chce iść na kompromisy. Każdy robi jak się mu podoba,

więc czemu ja mam się poświęcać i jeszcze kłócić o to, co mi się należy.

 

2 KOMENTARZE

Użytkownik mrsevelyncore zezwala na zostawianie komentarzy tylko zalogowanym osobom.

Obserwowani

Zobacz wszystkie 101
coffeebean1
dawste
fotografiatoskalpelduszy
tiili
forestxwitch
seikoxx