ribbit
20/11/2018 15:13:51

W tym życiu jestem dzieckiem szczęścia z paranoją do przejścia.

Od wielu lat trafiam do miejsc, w których jest mi zwyczajnie dobrze. Trafiam na ludzi, z którymi mogę się rozwijać.

W przerwach jest ból dupy z weźniepierdolem bez recepty, do momentu gdy otwarcie przyznam, że sobie średnio tym bôlem radzę i proszę wszechświat o pomoc. I kładę się na tafli wody jak ten kwiatek...

Im lepiej wiem, co jest dla mnie dobre, szczerze a nie zachciankowo, tym szybciej sie to manifestuje.

 

Ale i tak nawet w tej dopasowanej rutynie znajdzie się miejsce i czas na paranoję dualizmu.

Chciec-nie chciec, móc-nie móc, aktywnosc-biernosc, zycie-smierc, spokój-paranoja, czas dla siebie-czas dla bliskich, okres-owulacja, pewność-zagubienie.

To tylko taniec elementow.

It's just a ride in an amusement park.

Czasem nawet uda się wysiąść na chwilę z tego rollercoasteru i popatrzeć chwilę na ludzi, ktorzy uszczęśliwiają się i robią sobie wielką krzywdę jednoczesnie. Ale jak się za długo tylko patrzy, to się tęskni. Za żołądkiem podchodzącym do gardła i naprzemiennymi łzami szczęścia i strachu.

Wszystko może mieć znaczenie

I może go nie mieć.

Zależy.

I TAK WSZYSCY UMRZEMY.

BRAK KOMENTARZY

Zaloguj się, aby komentować.

Obserwowani

Zobacz wszystkie 125
whisperofathrill
piotroff
tomcizz
felicka
absentia
zakazana