shyne
12/06/2019 13:38:56
Na gorącym, blaszanym dachu

32 stopnie, upał niesamowity, a ja wspisałem się na grafik, na kolejne cztery dni i teraz nie mam wyjścia, muszę pracować. Na szczęście dzisiaj odpoczywam, tak samo jak wczoraj, gdy miałem w końcu czas obejrzeć powszechnie uwielbiany serial "Czarnobyl". Nie sądziłem, że wystawię mu najwyższą ocenę, ale jednak inaczej się nie dało, bo każdy z pięciu odcinków jest znakomity. Od razu po zakończeniu seanu zapragnąłem odwiedzić Prypeć osobiście i z tego co widzę wycieczki tam nie są wcale drogie. Trzeba tylko najpierw dojechać do Kijowa. Cóż, nie mogę tego póki co zrobić, gdyż nie mam nawet wyrobionego paszportu. Może powinienem się tym zająć?

 

Póki co poświęcam się pracy i nie jest łatwo, bo jest gorąco, a ja dodatkowo mam zepsuty rower. W sobotę było trochę lepiej, bo padał deszcz i nie było takiego upału, dzięki czemu zrobiłem osiemnaście dostaw. Planowałem zrobić drugie osiemnaście w niedzielę, by poniedziałek mieć wolny, ale jednak nie miałem już siły, więc rozłożyłem sobie tę osiemnastkę na dwa dni po dziewięc dostaw. Tym sposobem wyrobiłem po raz trzeci 60 dostaw, zgarniając bonus, tym razem nieco większy, wynoszący 200 złotych brutto. Bonusy zmieniają się co tydzień i na przykład w tym tygodniu za 40 dostaw ma się 80 złotych, za 50 dostaw 120 złotych, a za 60 dostaw 150 złotych. Myślę, że zrobię 50 dostaw w 4 dni, od czwartku do niedzieli. Poniedziałek chcę mieć wolny, gdyż czeka mnei wtedy randka z pewną Gosią, poznaną oczywiście na Sympatii.

 

Prace na naszym dachu nadal trwają. Panowie mieli tydzień przerwy, bo pracowali wtedy u kogoś innego, ale w tym tygodniu powrócili i dach jest już niemal zupełnie skończony. Za rok lub dwa lata mają nam założyć izolację na ściany i wtedy dom będzie się prezentował całkiem nieźle, bo w końcu będzie miał białe, czyste ściany. Ostatnie malowanie zewnętrznych ścian mieliśmy w 1992 roku, więc od tego czasu zdążyły się one nieco zabrudzić. Fajnie się składa, że od zachodniej strony mamy dużą część ściany bez okien, dzięki czemu może ona służyć za ekran do projektora. Sprawdzałoby się to idealnie, gdyby nie latarnie, które stoją przy drodze. Szkoda, że nie można ich wyłączać przyciskiem.

 

Dostałem już pierwszą wypłatę, za osiem dni zeszłego miesiąca i wyniosła ona 920 złotych netto. Z 1230 złotych brutto zrobiło się więc 920 złotych netto. Nie jest źle, bo wychodzi jakieś 2500 złotych na miesiąc. W każdym razie z mojej wypłaty już prawie nic nie zostało, bo oddałem siostrze 400 złotych, zatankowałem samochód do pełna, kupiłem licencję na program antywirusowy, na następne półtora roku, na pieć komputerów, a także zakupiłem łańcuch i wolnobieg do roweru, by już nie męczyć się z awarią. Zostało mi 170 złotych, z czego 70 złotych pójdzie na Internet. Dopiero wypłata za następne dwa tygodnie zostanie ze mną na dłużej, bo nie będę miał żadnego długu do spłacenia. Chyba kupię sobie kask na skuter...

 

Dzisiaj nad Wisłą w Warszawie odbywa się impreza z ogniskiem, kiełbaskami i piwem, dla wszystkich dostawców Wolt. Miałem na nią nawet jechać, by poznać innych kurierów i przełożonych, ale jest taki upał, że nie mam zamiaru ruszać się z domu. Możliwe, ze wieczorem będzie chłodniej, ale czy nad Wisłą o tej porze nie ma komarów? Cóż, poznam innych kurierów na kolejnej imprezie, bo podobno odbywają się one regularnie. Tylko kto wtedy pracuje?

 

Ustawiłem sobie przy łóżku dwa wentylatory i z nimi jest całkiem przyjemnie. Kontynuuje oglądanie na YouTube filmów, które Joseph Kendrick nagrał w 2016 roku, podczas swojej wyprawy rowerowej z Vancouver w Kanadzie do San Diego w USA, w Kaliforni. Podobno jest to najlepsza trasa do przejechania w USA i gdybym miał zdrowie, to spróbowałbym ją przejechać, być może w odwrotnym kierunku, bo moja matka chrzestna mieszka w Vancouver. Niestety, zdrowia nie mam, a po ostatnich dniach pracy nawiedziły mnie nieprzyjemne zawroty głowy. Może jednak powinienem mniej pracować? Na żadną wyprawę rowerową póki co się nie wybieram, bo każdy dzień mojej pracy jest jak wyprawa. Możliwe, że w sierpniu odwiedzę Lubelszczyznę, bo to tylko kilka dni jazdy, choć rozważam także zabranie roweru samochodem albo pociągiem do Raciborza, w którym mieszka koleżanka Natalia, by stamtąd zrobić sobie kilka wypadów za czeską granicę, także z nią.

BRAK KOMENTARZY

Zaloguj się, aby komentować.

Obserwowani

Zobacz wszystkie 27
libradeux
wyspynonsensu
rockatansky
annawajzer
rowerowadorota
mleczny