smutnalekcjazycia
12/01/2020 19:51:55
Lecą jak ćmy do ognia..

Przyszedł czas na dłuższy wpis..

 

Może zacznę od tego, że mam świadomość tego że skończę w piekle za to wszystko... ale kiedy diabły będą mnie kręciły na rożnie, kłując w dupę widłami - ucieknę myślami do dnia wczorajszego.. wczoraj byłem w NIEBIE.. Podobno przed śmiercią ludzie widzą migawki z całego życia.. Wiem na pewno że jedną z nich będzie Ona.. W sumie to wolałbym zobaczyć filmik z wczoraj zamiast tych wszystkich migawek :D

 

Pani Mężatka.. Pani E.. To o Nią chodzi.. Wspominałem o Niej we wpisach kilka miesięcy temu.. o tym, że za dużo o Niej myślę.. Znamy się ogólnie 3 lata i praktycznie od razu złapaliśmy świetny kontakt i mówiliśmy sobie o wszystkim.. Nawet o rzeczach z których nie jestem dumny mówiłem jej otwarcie.. Od momentu w którym zdecydowała się wyjść za mąż przestałem wypowiadać się na temat jej związku, bo mówiła jedno, a potem zgodziła się zostać jego żoną.. Czyli jednak tego chciała.. Tak pomyślałem..

 

Jako kobieta podobała mi się OD ZAWSZE.. jak tylko ją zobaczyłem.. :) Ale cały czas swobodnie to ukrywałem nie chcąc stawiać Jej w kłopotliwej sytuacji i bojąc się tego że zniszczę przyjaźń którą mnie obdarzyła i dzięki której łatwiej było mi przetrwać najgorszy okres mojego życia.. Kompletnie nie wiem ile godzin przegadaliśmy.. Było tego naprawdę sporo..

 

Od życzeń z Sylwestra 2018/2019 nie miałem z Nią kontaktu przez 11 miesięcy.. Po prostu tego potrzebowałem.. Będąc na Mayday w Katowicach wysłałem jej mms-a z pozdrowieniami.. potem znów miesiąc ciszy i na początku grudnia to Ona napisała do mnie.. od słowa do słowa i umówiliśmy się na ,,przyjacielską kawę", która okazała się przyjacielską wizytą w pubie.. Kolejne spotkanie (za zgodą jej męża!) u Niej.. Dalej przyjacielsko, ale.. strasznie już nam obojgu zależało na dalszym kontakcie i kolejnym spotkaniu.. Widać to bardzo dobrze jak czyta się po czasie sms-y z tamtych dni..

 

Kolejne spotkanie.. Zeszły piątek.. tym razem u mnie.. Oboje wzięliśmy urlopy.. Wszystko było pod kontrolą, aż do momentu w którym skomentowałem jej związek i pojawiły się łezki w jej oczach.. przytuliłem ją, a później.. pocałowałem.. Na początku była spięta i próbowała walczyć ze sobą, ale po kilku chwilach wszystko puściło.. :) Myślę, że o ile wcześniej mogła się oszukiwać że to tylko przyjaźń, to po tamtym dniu nie mogła już mieć złudzeń.. Później znów powrót do pisania sms-ów i jej ciągłe zmiany zdania.. W jednej chwili było świetnie, a za chwilę znów była mężatką z zasadami.. Rozumiałem, że cała ta sytuacja nie była dla Niej łatwa,więc stwierdziłem, że czas to zakończyć (nie widząc szans na to, że może być z tego coś więcej) i to w drastyczny sposób (zero kontaktu), bo półśrodki nic by nie dały.. Nastała cisza.. Ona pierwsza pękła.. potem ja.. i tak pękaliśmy powoli aż do momentu kiedy spotkaliśmy się na ulicy w piątek popołudniu (nigdy w życiu nie spotkałem jej na ulicy (na innym osiedlu), nie licząc momentów kiedy np. wraca z pracy (pracuje jakieś 200m od mojego domu)).. Potem jakaś wymiana sms-ów, gdzie przeprosiłem ją za to że zawiodłem ją jako przyjaciel, bo przyjaciel nie powinien całować jej w taki sposób itd. i chyba wszystko u niej i u mnie puściło.. umówiliśmy się na sobotę u mnie.. Oboje wiedzieliśmy co się stanie.. Oboje tego chcieliśmy.. Ona jeszcze próbowała walczyć, ale tylko słowami (,,Ja naprawdę nie mogę" itd.) ale jakby naprawdę nie mogła i nie chciała to w każdym momencie mogła wstać i wyjść.. A zamiast tego mogłem się przynajmniej poczuć jakbym był jakimś gwałcicielem :P Śmiałem się później że jakby coś się stało i policja robiłaby wywiad z sąsiadami to poszedłbym siedzieć bo powiedzieliby ,,Panie ona cały czas mówiła tylko ,,nie i nie" a on dalej ją napastował" :P Na szczęście po jakimś czasie przestała już mnie irytować tymi tekstami i skupiliśmy się tylko na sobie.. Jedyne co później mówiła to ,,Błagam! Nie!" ale to w ,,trochę" innym kontekście :P Skoro połowę czasu jaki u mnie była spędziła bez majtek (sama bluzka) to mogę mieć pewność, że było jej dobrze u mnie i że czuje się swobodnie w moim towarzystwie :D

 

Niektórych słów które padały podczas wczorajszego dnia nie będę tutaj cytował, bo to powinno zostać tylko między nami, ale naprawdę jestem bardzo mocno zaskoczony tym jaki demon jest w tej dziewczynie ;) Grzeczna, uśmiechnięta na codzień, a podczas.. Diabeł! Mrrr :) Ciężko mi znaleźć słowa na wczorajszy dzień :) Szaleństwo.. Ogień.. Nawet nie będę tego pisał bo nawet teraz zrobiło mi się gorąco jak o tym pomyślałem :D

 

Niestety na koniec dnia znów wracałem w skurwiałym nastroju do pustego domu po odprowadzeniu Jej.. Jakby tego było mało cały czas w łazience czuję jej perfum.. nawet teraz.. kilkanaście godzin po jej wyjściu.. :/ Nie chcę się tak czuć.. Nie ma chyba nic gorszego od tego.. Wczoraj mówiłem Jej, że możemy sobie zrobić straszną krzywdę tym wszystkim, jeśli (odpukać!) nie wyjdzie.. Jesteśmy jak ćmy, które lecą do ognia który je spali.. :( To wszystko jest strasznie niestabilne.. To wszystko może się skończyć w każdym momencie.. Nie chcę tak myśleć i to z pewnością nie będzie determinowało mojego zachowania.. Mam świadomość sytuacji, ale płynę w tym wszystkim razem z Nią.. Mówiłem Jej, że nieważne co się stanie to wiem, że było warto, bo.. dzięki Niej przekonałem się że nie jestem w środku pusty.. wróciło życie w moje serducho.. Za to będę Jej wdzięczny już zawsze..

 

Jedyne co mi pozostaje, to zmuszenie jej do myślenia.. Nie chcę być tylko dodatkiem do Jej życia.. Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że w końcu zbierze się w sobie i wybierze to jak chce żyć.. Czas pokaże..

 

                                                                                                                                            

                                                                                                                                   A.                                                                                    

24 KOMENTARZE

Zaloguj się, aby komentować.

Obserwowani

Zobacz wszystkie 57
marciulaa20
allthecold
gimmefuel
necat
xalpeen
snails1900