tasteofinnocence
27/09/2022 21:42:21

 

 

 

Ludzie często boją się milczenia, jest ono dla nich źródłem bólu i niepokoju - a ja się z nimi zgadzam. W moim życiu pojawiła się pewna forma milczenia, która działa na mnie jak lekarstwo, bowiem każda minuta, godzina, każdy dzień milczenia utwierdza mnie w przekonaniu, że podjąłem właściwą decyzję. Już praktycznie nie spoglądam na telefon w nadziei, że dostanę jakąkolwiek wiadomość, że pojawi się jej zdjęcie profilowe. Uśmiecham się, gdy siedzę ze znajomymi na tym placu zabaw, obserwuję jak ich dzieci biegają dookoła atrakcji, o których istnieniu za moich czasów mogłem tylko pomarzyć. A potem żegnam się ze znajomymi, oni idą do domu, a ja siedzę chwilę. Ściemnia się, robi się chłodno, ja korzystam z prawie pustego placu i kładę się na drewnianej ławce. Zakładam kaptur, opieram głowę o zimny, twardy podłokietnik i zginam nogę w kolanie podciągając piętę pod same pośladki. Patrzę na niebo, na którym nie widać gwiazd; najpewniej wina tych obrzydliwych, starych latarni. Wzdycham krzyżując ręce na piersi i wzdrygam się od chłodu.
Co ja tak właściwie mam, myślę po cichu. Mam zaproszenia na imprezy, randki, zaproszono mnie nawet na bal, na który miałbym okazję założyć swój ukochany garnitur. I odmawiam tych rozrywek nie dlatego, że chcę się dołować, a dlatego że ja właśnie potrzebuję samotności. Ciszy, spokoju. I mimo wszystko, to ta cisza czasami jest ogłuszająca. Gdy przed siedemnastą godziną przekręcam klucz w zamku i wchodzę do ciemnego przedpokoju, uderza we mnie milczenie czterech ścian. Po 22 już leżę w łóżku, odpoczywam, ignoruję wibrujący telefon, bo nie jestem nikomu nic winien. Tylko czasami, jak wspomniałem w poprzednim wpisie, łapie mnie myśl, że jednak chciałbym znowu zobaczyć moje ulubione powiadomienie. I może powinienem iść na jakąś randkę, bzyknąć się z kimś albo po prostu miło spędzić czas. W końcu nie jestem nic nikomu winien - tym bardziej nie jestem winien czegokolwiek za obojętność, olewkę i brak zdecydowania. Ale po prostu nie chce mi się. Relacje z ludźmi mnie męczą. Myślałem, że już się wyleczyłem, ale zajmie mi to jeszcze trochę czasu.
Nie wiem, jestem tak bardzo zmęczony wszystkim. Nie jest źle, jest po prostu męcząco. Może E. ma rację. Może ja po prostu jeszcze muszę się "bawić". I myślę, że ma rację, zważywszy na to jak za każdym razem, gdy chciałem stworzyć z kimś poważniejszą relację, odbijało się to na mnie i gryzło mnie w dupsko. Po raz kolejny - nie warto. Po prostu nie pozwalam się skrzywdzić.

 

 

 

4 KOMENTARZE

Zaloguj się, aby komentować.

Obserwowani

Zobacz wszystkie 5
marudnik
serenity33
pamietnikpotwora
atana
chcemiectakibrzuch